Zakupy subskrypcyjne to nadal dobry pomysł na e-biznes. Potwierdza to połowa e-klientów


Zakupy subskrypcyjne - Funko Pop
Zakupy subskrypcyjne - Funko Pop

Zakupy subskrypcyjne to nadal dobry pomysł na e-biznes. Potwierdza to połowa e-klientów

Był taki moment, kiedy miałam wrażenie, że w modelu subskrypcyjnym będzie można kupić wszystko. Zaczęło się niewinnie, od kosmetyków. Branża beauty jest pod względem nowości dość łaskawa i odpowiednia, a dobra influencerska kampania może zdziałać cuda. Doskonale poznałam ten mechanizm, bo też skusiłam się na pudełko subskrypcyjne z kosmetykami. I nadal twierdzę, że ten model jest świetny. Ale tylko wówczas, gdy najważniejsze kryterium jest spełnione: zawartość broni się sama. Porzuciłam box kosmetyczny nie dlatego, że przestała mi się podobać taka forma sprzedaży, a po prostu jego zawartość.

Zakupy subskrypcyjne nieco ewoluowały. I chociaż z rynku znikają firmy, które „wprowadzały” ten model sprzedaży, pojawiło się wiele nowych, konkurencyjnych, innowacyjnych. Sama idea ma się całkiem dobrze. Najchętniej w opcji abonamentowej zamawiamy usługi medyczne, dostęp do filmów oraz oprogramowania komputerowego i prasę. To wszystko składa się na szeroko pojęte usługi subskrypcyjne.

Subskrypcje w Polsce

Liczba Polaków, którzy zainteresowani są tego typu modelem zakupowym, rośnie. Rok temu 62 proc. rodaków mówiło, że nie korzysta z takiej formy, a teraz ponad połowa deklaruje, że owszem, korzysta. Mówimy tu o ośmioprocentowym wzroście, co nie jest złym wynikiem. Prognozy mówią, że będzie lepiej.

Gdy zadamy pytanie, dlaczego użytkownicy wybierają ten model zakupowy, większość z nich podaje prozaiczny powód: wygoda (40 proc.). Istotna jest również łatwość korzystania (37 proc.) i cena (30 proc.). Dla zaledwie 15 proc. badanych ważny jest dostęp do unikalnych towarów lub usług, co jest zaskakujące, gdyż w założeniu usług subskrypcyjnych przede wszystkim poznawanie nowości, testowanie, wcześniejszy dostęp do produktu lub usługi.

Jeszcze w ubiegłym roku największą „wadą” usług subskrypcyjnych było ryzyko utraty kontroli nad finansami. Teraz obawę tę deklaruje dwukrotnie mniejsza liczba osób.

Jak kupują klienci za granicą?

Dane z Polski nie są tak spektakularne, jak z innych krajów, ale widać, że model ten funkcjonuje na naszym rynku i delikatnie rozwija się. Kto wie, co przyniesie przyszłość. Natomiast dane z rynku brytyjskiego są wręcz zaskakujące! W Wielkiej Brytanii handel subskrypcyjny do 2022 roku ma osiągnąć poziom 1,12 mld euro. WOW!

No ale dobrze, to prognoza na najbliższe 4 lata. A jak to wygląda teraz?

Aktualnie w Wielkiej Brytanii ten segment handlu wyceniany jest na ok. 546 mln euro. Dane te potwierdza Royal Mail. Według prognoz liczba dostaw z poziomu 40 mln wzrośnie do ponad 65 mln. A handel subskrypcyjny sukcesywnie obejmuje kolejne działy i branże.

Siłą napędową subskrypcji stały się – jak i w przypadku innych form e-commerce – urządzenia mobilne i aplikacje. Dawniej ta forma sprzedaży dotyczyła jedynie czasopism, które dostarczane były – i nadal są – do domów w formie zamówionej wcześniej prenumeraty. Mamy spory wybór asortymentu. Od urządzeń do golenia, po szeroko pojętą „samoopiekę”, z niezliczonymi boxami kosmetycznymi, z jedzeniem, z produktami eco, dla zwierząt, dla dzieci… Co ciekawe, pod tym względem rynek brytyjski nadal nie jest tak zaawansowany jak amerykański. Ale rośnie szybko.

Ponad ćwierć brytyjskich konsumentów jest zarejestrowanych w jakieś usłudze abonamentowej. Tu warto też zwrócić uwagę na to, że połowa osób, które są w grupie wiekowej 25-34, także wybrała minimum jedną usługę abonamentową. Co interesujące, na rynku brytyjskim to panowie częściej decydują się na taką formę sprzedaży. Odzwierciedla to także silny wzrost popularności boxów, które skierowane są dla mężczyzn (np. jeśli chodzi o pielęgnację, grooming itp.).

Firmy myślą o tym modelu

I teraz kolejna ciekawa informacja: blisko 59 proc. firm chce zainwestować w handel subskrypcyjny. To prawie 6 na 10 firm, które chcą rozwijać nowe lub istniejące rozwiązania. Na ogół zmiany mają polegać na zwiększeniu asortymentu.

Zatem mamy rynek polski, rynek brytyjski, a jak ten trend trzyma się w całej Europie? Cóż, dobrze! Zaskakująco dobrze!

Przeciętny Europejczyk wydaje ok. 5 proc. ze wszystkich swoich wydatków na subskrypcje. Średnio 130 euro miesięcznie (włączając w to materiały video, muzykę, sport lub jedzenie). W ciągu roku otrzymujemy zawrotną sumę 350 miliardów euro na tego typu zakupy.

Europejczycy przyzwyczajeni są do zakupu gazet w systemie prenumerat, coraz częściej wybieramy w ten sposób materiały muzyczne i video, a rozwój e-commerce sprawił, że tak kupujemy ubrania, jedzenie, a nawet okulary czy telefony. Muzyka i video na żądanie to prawdziwy hit sprzedażowy. Handlowcy detaliczni coraz częściej starają się tworzyć subskrypcje w ramach np. swoich sklepów internetowych. Dane, które spływają z różnego rodzaju analiz i raportów, są bardzo optymistyczne: Europejczycy nie dość, że nie chcą rezygnować ze swoich subskrypcji, to jeszcze interesują się kolejnymi. Potencjał tej formy handlu jest więc duży.

Dlaczego Europejczycy cenią zakupy w subskrypcji? Dla 34 proc. ważne jest to, że zakupy dostarczane są do domu, więc nie trzeba go opuszczać. Dla 24 proc. to, że nie muszą myśleć o kupieniu danego produktu. Niższą cenę wskazuje blisko co czwarty badany, a 6 proc. za każdym razem cieszy się z elementu „zaskoczenia”. I fakt, gdy ja kupowałam pudełka kosmetyczne, co miesiąc czułam się, jakby były urodziny albo Gwiazdka.

Mnie osobiście pewne liczby dziwiły. Ale potem, gdy zaczęłam analizować to, jakie formy i jakie elementy składają się na rynek subskrypcyjny, zdałam sobie sprawę, że jestem typowym Europejczykiem, który wydaje 5 proc. swoich wydatków na subskrypcje. Marzy mi się subskrypcja eco-friendly środków do czyszczenia domu. I figurek Funko Pop.