Drony a e-handel. Realna szansa na rewolucję


Drony a e-handel
Drony a e-handel

Drony a e-handel. Realna szansa na rewolucję

Kupujesz towar, zaznaczasz przesyłkę dronem, a po godzinie mini-helikopter dostarcza ją pod nogi. To nie science fiction, a coraz bardziej realny świat e-handlu, logistyki i dostarczania towarów.

Dron, który leci, odszukuje adresata po czym – reagując na gest, głos czy rozpoznawalną twarz – dostarcza przesyłkę to nie odważna wizja przyszłości. To scenariusz jednego z eksperymentów technologicznych organizowanych przez Amazon. W założeniach maszyna ma sama odbierać paczkę z magazynu, by dostarczyć ją do zamawiającego wprost do rąk. Lub – jak kto woli – pod nogi. Nie popełni błędu, nie zawiezie paczki pod inny adres, nie pozostawi awizo z tłumaczeniem, że odbiorcy nie było w domu (choć był). Bezzałogowy pojazd latający będzie przyszłością e-handlu bez wątpienia – jedyna niepewność dotyczy wyłącznie tego, kiedy tak się stanie.
Handel przy wykorzystaniu dronów nie ograniczy się jedynie do samej logistyki. Amazon coraz bardziej idzie bowiem w kierunku obsługi klienta; dostarczenia mu wszelkich informacji, jakich oczekiwałby np. od konsultanta firmy. Stąd testy wykorzystania formatów asystentki głosowej. Rozwiązania wykorzystywane np. w laptopach mają zapewnić podstawowy kontakt z dronem.

Towar w godzinę? Przesyłka bez problemu

Jak zastosowanie dronów przełoży się na odbiorcę? Amazon liczy, że w większości przypadków i przy rozbudowanej sieci magazynowej będzie w stanie dostarczyć e-zakupy w zaledwie godzinę. Zakładając, że dron jest w stanie podjąć przesyłkę o ciężarze nie przekraczającym 2,2 kg – a to przecież zdecydowana większość wysyłanych towarów – kilkadziesiąt minut powinno wystarczyć mu do odnalezienia odbiorcy. Takie rozwiązanie Amazon testował już… w 2013 r. Wtedy zarząd amerykańskiego giganta szacował, że cały mechanizm będzie przygotowany na rok 2018. Niestety, za kwestiami technicznymi nie idą regulacje – za oceanem nie ma bowiem żadnego systemu, jak sprawować nadzór nad całym systemem przesyłek dronowych. Wszystko, co rozważa Amazon można byłoby – być może – włożyć na półkę science-fiction gdyby nie fakt, że jego założyciel, Jeff Bezos, to prawdziwy wizjoner w sferze logistycznej i e-commerce. W tym przypadku za wizją idą jeszcze wielkie pieniądze na realizację mechanizmu, który dałby mu gigantyczną przewagę konkurencyjną.
Na podobne eksperymenty zdecydował się już również inny gigant e-commerce, Alibaba. Chiński konkurent Amazona też ma zakusy na przejęcie części dronowego rynku. Problem pojawia się jednak w logistyce. W przeciwieństwie do Amazona nie może liczyć na gigantyczne i rozlokowane na świecie magazyny towarowe.

Człowiek, robot a przesyłka

Dostarczanie przesyłek idzie coraz bardziej w kierunku automatyzacji. Szybkość całej operacji – kluczowa przecież w realiach e-commerce – jest bezwzględnym priorytetem. Stąd poszukiwania nowych form outsourcingu przesyłek. Kurier – a w zasadzie jego rola – się zmieni. Przesyłki drobne w strategii chociażby Amazona dostarczy robot. Człowiek zajmie się towarem bardziej wymagającym od strony czysto logistycznej: cięższym, wymagającym szczególnej uwagi, niestandardowym pod kątem wymiarów.
Wszelkie urzędy wyjścia mieć nie będą. W Stanach Zjednoczonych prawo początkowo zabraniało wykorzystania technologii lotów bezzałogowych do celów stricte komercyjnych. Nacisk na użycie dronów jest jednak tak duży, że legislacja się stopniowo zmienia; helikoptery testowe Amazona mogą – pod nadzorem – poruszać się po niebie. Ograniczenie? Owszem, jest – to 160 km/ godz. Jaki standardowy kurier jest w stanie dostarczyć przesyłki z równie imponującą szybkością?