Firmy kurierskie planują rewolucję. „Ostatnia mila” będzie droższa


Ostatnia mila
Ostatnia mila

Firmy kurierskie planują rewolucję. „Ostatnia mila” będzie droższa

Choć na razie to plany w Niemczech, trudno oczekiwać, by trendy z zachodu nie przeniosły się również do Polski. Firmy kurierskie zauważają, że przez rozwój e-commerce ich koszty wzrastają – a najbardziej generuje je słynna „ostatnia mila”.

Nazwa ta odnosi się symbolicznie do finalnej drogi doręczenia przesyłki. Dla kuriera to ostatni etap logistyczny – dostarczenie paczki do odbiorcy. Ze względu na czasochłonność i np. zmiany dostarczeń lub utrudniony kontakt, słynna już „ostatnia mila” budzi szczególną uwagę. Firmy kurierskie dążą do tego, by była jak najkrótsza – szybka, nieskomplikowana, bez nadmiernej straty czasu.
E-commerce sprawia, że usługi kurierskie w tym względzie nie pozwalają na przyspieszenie procesu. Dojazd do odbiorcy, poszukiwania właściwego adresu – co gorsze: na np. zamkniętym osiedlu – formalności odbiorcze, wyjazd z zatłoczonej dzielnicy w godzinie popołudniowego szczytu mają realny wpływ na czas pracy, tempo dostaw i możliwości logistyczne.

Niemcy chcą dodatkowej opłaty

Niemieckie firmy kurierskie rozważają wprowadzenie opcji dodatkowej opłaty za dostarczanie przesyłek do domów. Informuje o tym branżowy serwis Verkehrsrundschau.de. Plany te nie mogą dziwić. Niemieckie firmy kurierskie oceniają, że w ciągu zaledwie kilku lat – między rokiem 2010 a 2016 – liczba przesyłek wynikających z e-zakupów wzrosła aż o 50 proc. Na tym oczywiście nie koniec; perspektywa na najbliższe lata wskazuje, że do 2025 r. przesyłki kurierskie powiększą się pod tym względem aż o drugie tyle.
Tymczasem, jak zauważa cytowany przez Niemców profesor logistyki Kai Oliver Schocke, ostatnia mila odpowiedzialna jest za połowę kosztów dostawy przesyłki.

Co oznacza to dla klientów?

Można być pewnym jednego: paczki do Niemiec będą droższe. Rozwiązania okazjonalne – np. podwyżki za dostarczenie przesyłki przed świętami – staną się standardem. O takich planach mówi się np. w kontekście oferty DPD – głównej firmy kurierskiej w Niemczech. Podobnie jest w przypadku GLS. Z drugiej strony inna firma kurierska, DHL, poinformowała już, że nie planuje w najbliższym czasie żadnych znaczących podwyżek.
Kurs w jakim idą Niemcy nie jest niczym nowym. Dostawa przesyłki do domu uznawana jest za usługę premium – dzieje się tak np. w Szwecji.
Przenoszenie kosztów za dostawę do domu na klientów wydaje się być naturalną drogą w sytuacji, gdy firmy kurierskie stoją pod presją podwyższania uposażeń pracowników. To zjawisko widoczne jest zarówno w Niemczech jak i Polsce. Kurierzy za zachodnią granicą podnieśli w 2018 r. wynagrodzenia dostawców o ok. 5 proc. To jednak nie rozwiązuje problemu deficytu ludzkiego – firmy kurierskie nadal skarżą się na relatywnie niewielkie możliwości logistyczne w porównaniu do rosnącej liczby zamówień. Rozwiązaniem będzie tu jedynie większe zatrudnienie, co jednak skutkować będzie podwyższeniem opłat za dostawy przesyłek.