Eksperci radzą, by e-sklepy inwestowały w placówki stacjonarne


E-sklepy
E-sklepy

Eksperci radzą, by e-sklepy inwestowały w placówki stacjonarne

Rynek e-commerce w Polsce rozwija się bardzo prężnie. Mówi się o tym, że działa u nas 20 tysięcy sklepów internetowych, a wartość rynku wynosi około 36 miliardów złotych. Jeśli przyjrzymy się analizom i raportom, to okazuje się, że sklepy stacjonarne nadal bardzo dobrze sobie radzą. Jednak eksperci sugerują by to właściciele e-biznesów zainwestowali w placówki stacjonarne. Dlaczego tak jest?

Zmieniające się zachowania konsumenckie

Według raportu „E-grocery w Polsce – zakupy spożywcze online” Polacy najczęściej wybierają e-sklepy, które mają placówki stacjonarne. Ponieważ raport skupia się wyłącznie na branży spożywczej, pokazuje to między innymi, że ufamy tym markom, które znamy z otoczenia. Markom, których sklepy stacjonarne są na naszej drodze do domu, pracy, szkoły.

Eksperci między innymi z Lab4Motion, zaznaczają, że pomimo rozwoju e-commerce sklepy stacjonarne to punkty pierwszego wyboru. Handel stacjonarny ma się bardzo dobrze, ale nadal brak w nim nowoczesnych technologii, które pozwalają poznać właścicielom sklepów zachowania klientów. To, co w online jest bardzo proste, czyli poznanie mapy podróży klientów, czy odzyskiwanie porzuconych koszyków w kanale fizycznym bez odpowiednich narzędzi jest praktycznie niemożliwe.

Połączenie off- i online

Jest też ta druga strona medalu, czyli połączenie działań obu kanałów. Omnichannel, bo mówimy o tej metodzie działania, pozwala na sprzedaż online, odbieranie towarów offline. Sklepy cyfrowe oraz brick and mortar posiadają wspólne akcje promocyjne, mają ujednoliconą identyfikację itd. Jak mówi Olgierd Cygan, Lider Deloitte Digital w Polsce i Europie Środkowej – „Dziś sprzedawcy e-commerce, dzięki możliwościom, jakie daje technologia, wiedzą o swoich klientach znacznie więcej niż sprzedawcy tradycyjni. I to będzie się zmienić”. I faktycznie tak jest. Z drugiej strony sklepy fizyczne dają sprzedawcom szanse, jakich nie ma w sklepach online.

Właściciele sklepów stacjonarnych mają większe umiejętności i możliwości zarządzania zapasami magazynowymi. Łatwiej mogą prezentować swoje produkty, a co najważniejsze mają szansę na zaprezentowanie ich klientom. W stacjonarnym sklepie rzeczy można dotknąć, zobaczyć, przymierzyć. Właściciele sklepów stacjonarnych zdają sobie sprawę z tego, że połączenie z dystrybucją cyfrową przynosi korzyści, dlatego wiele sklepów offline otwiera dodatkowo kanał online.

Inwestycja może się opłacić

Eksperci z Diebold Nixdorf mówią, że inwestowanie w tradycyjny handel po prostu się markom cyfrowym opłaca. Co prawda bez fizycznych placówek sklepy internetowe oszczędzają na czynszach, ale znacznie więcej płacą choćby za marketing, technologie czy, zwłaszcza, logistykę. W fizycznej placówce łatwiej też uzyskać spersonalizowane doświadczenie, o które teraz wszystkim markom chodzi. Można zaproponować klientowi inne produkty, usługi komplementarne i zebrać te informacje, o które trudno w interakcji online. Ponadto badania pokazują, że Polacy na zakupach są gotowi płacić więcej za doznania. A te ciągle łatwiej zapewnić w realu.

Tak naprawdę za wszystkim stoi analiza kosztów. Wydatki, które ponosi sklep internetowy, są inne, niż te, które pojawiają się w sklepie stacjonarnym. Czasami przeniesienie jednych kosztów do innego kanału, redukcja kolejnych, a jednocześnie dotarcie do nowych odbiorców sprawia, że nowy biznes ma sens. Przykładem może być sieć księgarni z mangami i komiksami Yatta. Pierwszym punktem był sklep online, jednak kilka lat później postawiono lokalne sklepy i te zaczęły się pojawiać w kolejnych miastach w Polsce. Jest główny magazyn, zatowarowanie w ramach potrzeb w placówkach lokalnych, a klienci zawsze mogą zamówić komiksy z odbiorem w innym mieście na dodatek często bez kosztów dostawy.

Duzi gracze także działają

Wystarczy popatrzeć na Amazon, Zalando i inne marki, by zauważyć, że zmiany są nieuniknione. Gigant z USA otworzył Amazon Books, czyli własne księgarnie, a także testuje rozwiązania ze sklepami bez obsługi, czyli Amazon Go.

Zalando w wybranych miastach Europejskich otwiera swoje sklepy, by klienci mogli zobaczyć oferowane towary. Także po to by mogli w nich odebrać w nich swoje zamówienia. To dość jasny znak, że chociaż rynek się zmienia, to jednak nadal kanał offline ma się dobrze, a klienci chętnie robią w nim zakupy.